poniedziałek, 14 marca 2016

Gdziekolwiek jesteś...

Jestem świeżo po lekturze książki dra Kabat-Zinna Gdziekolwiek jesteś bądź. Przewodnik uważnego życia. Sporo było czytania, ale dla mnie najważniejszy był w zasadzie jeden rozdział, z którego wyciągnęłam taką oto naukę - nie działaj... To jedyny sposób, by zmienić coś w swoim życiu. Oczywiście ktoś może pomyśleć, że to promowanie lenistwa i nieróbstwa. Nie. Chodzi o to, by obserwować w głowie swoje myśli, by patrzeć na nie, widzieć, jakie emocje wywołują, a jednocześnie mieć świadomość, że to one kształtują nas, nasze postrzeganie świata. Słowem trzeba być tu i teraz :-) Bo jedyne co mamy, to chwila obecna.
Przypomniała mi się historia Edypa, a raczej jego rodziców - Lajosa i Jokasty. Otrzymali oni od wyroczni przepowiednię, że ich syn zabije ojca i poślubi własną matkę... Oczywiście co zrobili, kiedy Edyp przyszedł na świat? To, co każdy z nas - wszystko, by nie dopuścić do spełnienia się przepowiedni. W tym celu dziecko z przebitymi piętami miało zostać porzucone w górach. Przerażał mnie zawsze ten fragment, bo jak można potraktować tak własne dziecko? W pewnym sensie nasze dzieci nas mordują, bo zmieniają nasze życie nieodwołalnie... Ale żeby aż tak? W każdym razie każdy zna ciąg dalszy tej historii, jak to cudem ocalony przez służącego chłopiec zostaje wychowany przez króla Koryntu i oczywiście nieświadomy swego pochodzenia wraca w rodzinne strony - do Teb. Naturalnie wypełnia się proroctwo. W drodze przypadkowo zabija Lajosa, a w nagrodę za uratowanie miasta od sfinksa otrzymuje władzę i Jokastę za żonę. No i się wypełniło...
Tak sobie pomyślałam, że gdyby człowiek nie działał, nie zrobił nic, jak radzi dr Kabat-Zinn, tylko kochał swe dziecko, wychowywał je najlepiej, jak potrafi i tak, by w przyszłości nie dokonało tych strasznych rzeczy, może tragedia nie miałaby miejsca. Paradoks polega na tym, że im dalej uciekamy, tym bardziej zbliżamy się tam, gdzie być nie chcemy... Im bardziej walczymy, tym bardziej przegrywamy. Im bardziej wierzymy, że cokolwiek w świecie zależy od nas, tym boleśniej przekonujemy się, że tak nie jest ani trochę.
Dr pisze jeszcze o karmie... Gdyby Lajos nie próbował jej zmieniać, może by ją zmienił. Tak samo jest z nami - obwiniamy wszystkich i wszystko, że nie jesteśmy bogaci, szczęśliwi, zadowoleni z pracy itp. A może gdybyśmy pobyli ze sobą tu i teraz, okazałoby się, że my sami generujemy w swoim życiu najwięcej przeszkód i problemów... Być może gdybyśmy zaprzestali rozpaczliwych prób zmiany - pracy, męża, żony czy miejsca zamieszkania, to coś rzeczywiście by się zmieniło. A co szkodzi spróbować? Ja właśnie zaczęłam nic nie robić, przyglądać się sobie i swoim myślom i zobaczymy dokąd mnie to zaprowadzi...
A książkę serdecznie polecam, zwłaszcza tym, którym po drodze z beznadzieją i depresją.

niedziela, 28 lutego 2016

Koincydencja i wypadek przy pracy

Nie przestanie mnie zadziwiać, że kiedy człowiek czegoś pragnie, cały wszechświat wydaje się mu w tym pomagać. Ja zachciałam pisać i mam - pisania po kokardki czasem :-) Tak już mają rzecznicy prasowi :-) 
Ale ostatnio dostałam aż 3 zadania bojowe w moim stylu, czyli tekst do broszury o mnie i mojej miejscowości, słowa piosenki oraz teksty do rozważań Drogi Krzyżowej. Nie mogłam się powstrzymać i napisał mi się wiersz przy okazji. 
Nad Drogą Krzyżową rozmyślam wciąż i bardzo chcę dziś to zrobić, bo czas goni. Ale nie jest to proste, by było mądrze, nie za długo, adekwatnie, refleksyjnie, precyzyjnie, gramatycznie... Poprzeczka wisi bardzo wysoko, a ja nie lubię skakać. Nie przepadam za terminami, ale wiem, że to najlepszy sposób na mnie. Im mniej czasu, tym więcej zrobię i szybciej :-) Póki co załączam przypadkowy wiersz - taki wypadek przy pracy, a rozważania jak skończę, co może być trudne, bo jeszczem nie zaczęła :-)


NAUKA
Naucz mnie trzymać się mocno korzeniami
tej ziemi, co z niej wyrosłam.

Naucz mnie, że siła z pewności idzie,
że masz oparcie w rodzinnej glebie.

Naucz mnie, że z wiatrami
wygram tylko z pokornym czołem
że ugiąć się czasem trzeba
by nie złamała wichura,
lecz wrócić do pionu - to pamiętać trzeba
i matki ziemi się trzymać, jak korzeniami trzymają ją drzewa.

Naucz spokoju, bym wiedziała,
że gdziekolwiek iść muszę, to wciąż wracam uczepiona Ciebie
bezradna jak dziecię.

Naucz dziękować każdym oddechem,
za ten kawałek ziemi, co go mam pod stopą. 

A kiedy głowę pod toporem drwala wieczności się kładzie
Naucz pamiętać, że byłam tu na chwilę
za Twoim rozkazem.


28.02.2016

czwartek, 14 stycznia 2016

Bez komentarza

To tylko wiersz. I aż wiersz. Ten rok zaczął się tragicznie dla mnie...  Życie może zaskoczyć. Zawsze to wiedziałam, ale na to, co się stało, nie mogłam się przygotować... W żaden sposób. Choć kiedyś to przewidziałam. Ale to nie zmieniło przyszłości :-( Niestety.


PRÓŻNA
Ronić można łzy
lub dziecko
ciało może płakać krwawymi łzami...
może stać się grobem,
urną...
Chce zatrzymać w sobie 
5 komórek szczęścia,
lecz nie może wbrew naturze...
życie czepia się ciała
rozpaczliwie
ale na próżno. 
Próżna
znaczy pusta
bez zawartości
bez miłości...
bez litości...

9.01.2016