niedziela, 18 października 2015

Bezsenność

Zdarza się Wam czasem nie móc zasnąć? Nie od zmęczenia, nie od wyspania, ale z myślenia... Ten rodzaj bezsenności jest zabójczy. Jakby mózg wyłączył wszystkie filtry i teraz każda myśl dnia, każdy scenariusz, każda możliwość - wszystko może się spełnić przynajmniej w głowie. Otwieram swoje małe "drzwiczki do piwniczki" i spycham niechciane myśli. Ale tej nocy jest ich zbyt wiele. Nie daję rady... Wyłażą z każdego miejsca w czasie, z każdej chwili mojego życia. Osaczają mnie i wyciskają sen z oczu. Nie da się uciec z własnej głowy. Nie ma dokąd. Nie ma wyjścia, nie ma żadnej drogi ucieczki, żadnej dziury, do której można by się schować - trzeba się poddać... chociaż już wiem, że nie zasnę... Nie dziś.



BEZSENNOŚĆ
Bezsens
gubi się w tumanie inteligencja
myśli
zagalopowane giną zapomniane
w zapłakane oczy nieba
patrzę
przed siebie na oślep
uciekam
od siebie za blisko
nie daję rady zapomnieć
mocuję się
z chaosem walka nierówna
nie wygram
niczego nie zmienię
przegram
we łzach niepotrzebnych utonę.
18.10.2015

niedziela, 4 października 2015

Kolejna kartka z pamiętnika



Są czasem takie momenty w życiu człowieka, że w którą by nie poszedł stronę, czeka go cios, jakiś definitywnie bolesny koniec. Potem długo jest się odrętwiałym. Ale każdy koniec oznacza początek czegoś nowego. Jeden dzień ustępuje miejsca kolejnemu. Kto wie - może po to, by następca mógł przynieść coś lepszego niż poprzednik... Podziwiam tych, co nie drętwieją, ale z ochotą ruszają w nowy dzień. Ja jestem jak ślimak - cofam się w głąb siebie, na jakiś czas zasklepiam się w przeszłości. Potem ostrożnie wystawiam rękę, ale ciężko mi, z wiekiem coraz ciężej, zaglądać w przyszłość. Najbezpieczniej czuję się w teraźniejszości. Tu jest... jak jest. Ta chwila, która jest, trzyma mnie przy życiu. Pozornie bez związku dodaję wiersz...

MIŁOŚĆ

Siedzę przy jej łóżku.
Umiera.
Trzymam ją za rękę.
Wmawiam sobie, że będzie dobrze,
że to nieuniknione,
że prędzej czy później każdy...
że nic nie ma się na zawsze.
Uspokajam ją.
Wiem,  
wyobrażała sobie Bóg wie co...
Może nawet jakieś wspólne życie.
Usypiam ją.
I podaję zastrzyk śmiertelny.
Wiem, on ją otruł wcześniej,
 a ja tylko skracam męczarnie.
4.10.2015