sobota, 22 sierpnia 2015

Początki nie są łatwe...

Jednak każdy początek prócz dawki niepewności niesie ze sobą obietnicę i nadzieję czegoś lepszego, nowego i niezwykłego. Oby tak było w tym przypadku. Dla Was - niech będzie to przynajmniej coś dobrego, pokrzepiającego, a dla mnie... niezwykła przygoda pozwalająca zmierzyć się z drugą stroną pisania - z czytelnikiem :-)
Przez większą część swojego życia pisałam. Pisanie nie pozwoliło mi zwariować, było kołem ratunkowym, często kartka papieru stanowiła jedyne źródło pociechy, była jedynym przyjacielem. Mimowolnie na stronach pamiętnika dziewczynki,  nastolatki, a potem kobiety pojawiały się wiersze, a przynajmniej od jakiegoś czasu tak ośmielam się je nazywać. Pewność siebie nigdy nie była moją najmocniejszą stroną. Kiedyś jednak trafiłam przypadkiem na swój wiersz tak stary, że w pierwszych linijkach nie znalazłam siebie. Pisało go dziecko, 14-latka, moja młodsza, mniej doświadczona wersja, która jednak przeczuwała, jakie jest życie, ludzie i świat. Poprawiłam go i jako dwudziestoletnia dziewczyna zapisałam gdzieś w komputerze - wtedy jeszcze na dyskietce :-) I od tego, już bez poprawek, zacznę... 



Drzewo
Chciałabym być jak drzewo
Mocna i niewzruszona.
Mocno korzeniami w ziemi utwierdzona,
Kłaniać się wiatrom łagodnie...
Bać się tylko burzy i gromu,
Co – choć piękny – uderzyć może,
Swą włócznią rozedrzeć pień do trzewi,
Rozpalić wnętrze na krótką chwilę,
Która na zawsze odbierze życie!
Echo nawałnicy odejdzie
A drzewo zostanie złamane,
Z czołem ku ziemi schylonym,
W cichnący grzmot wspomnień zasłuchane,
Tęskniące, z piętnem w sercu wypalonym.
17.11.1999.

Z czasem zaczęłam sięgać po opisy stanów emocjonalnych. Potem doszła fabuła i powstały kawałki prozy. Brakowało mi odwagi, by je skończyć. Brakowało... samozaparcia, choć od zawsze marzyłam, by zająć się zawodowo pisaniem. Niestety, moje dzieciństwo, a potem życie potoczyło się w zupełnie innym kierunku. Dopiero jako prawie czterdziestolatka zrozumiałam, że nie warto rezygnować z siebie i swoich marzeń. Kiedy przyjdzie nam się rozstać z tym, co znamy, zostanie po nas tylko to, co kochaliśmy robić, co dawało nam satysfakcję, co było pomnażaniem talentów. To po tym będą nas sądzić. Z czasem z pewnością skończę któryś ze swoich okruchów i wrzucę tu. Póki co przekonuję się, że mogę, że chcę i że mój system pisania to ciągłe dopisywanie i poprawianie, a nie zaplanowana praca. Tak właśnie tworzę - w sposób przypadkowy, niezorganizowany, spontaniczny. A wierzcie mi - jestem kimś, kto wszystko planuje :-)Ale akurat pisaniem chcę się bawić.
Czekam na komentarze. Nie oczekuję głaskania po główce. Oczekuję interakcji, wskazówek, współodczuwania lub dzielenia się swoim światem. Czekam, po prostu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz