Jesień zawsze nastraja
mnie do pisania. Jakoś tak smutno robi się w powietrzu, jakoś sennie… Zaczyna
pachnieć ciepłym chlebem z masłem i… marmoladą z jabłek. Wiatr przynosi mi
leniwe, długie zdania, które skrupulatnie zapisuję na maleńkich skrawkach papieru.
Jest cicho, skupiam się na sobie, opadają emocje. Mogę się zamknąć i zacząć
notować. Opisuję szelest liści pod stopą i czuję jak szeleści krew w moich
żyłach mozolnie pompowana w różne strony świata. Opadam i faluję w rytmie
wschodów i zachodów słońca. Dotykam świata tak, jakby to miał być ostatni raz.
Czuję każdą powierzchnię, każdą strukturę, krzywiznę, zamyślam się przy
prostych czynnościach… Kiedy zmywam, czuję, jak woda opływa mi palce, kiedy
gotuję, staję się zapachem przypraw, kiedy rozwieszam pranie, czuję wilgoć
mokrej tkaniny i przesiąkam nią.
Tego roku moja jesień
jest wyjątkowa. Po raz pierwszy od długiego czasu ma zapach i smak. Nie czułam
nic. Żyłam na powierzchni sterylnej bańki, nie mając świadomości świata.
Zadziwiające jak szybko człowiek zapomina, że świat pachnie, że bez węchu i
smaku jest… beznamiętnie? Kiedy raptem twoje zmysły otwierają się, wydaje ci
się, że mógłbyś tylko wąchać i smakować, że wszechświat składa się z zapachów i
można poruszać się po nim tylko według drogowskazów różnych woni. Stajesz się
nieskończonym zapachem unoszącym się w powietrzu, który drąży każdy zakamarek
mózgu.
Kolor jesieni
Szłam
przez las,
Rozpalone
liście padały u mych stóp.
I
wiał lekki zachodni wiatr.
Na
polanie mały dąbek stał.
Ale
nim zdążył do słońca
Radośnie
wyciągnąć dłoń,
Już
czarna jesień strąciła z niego
Ostatni
liść.
28.10.1999.
WIERSZE
W
nocy mnie budzą,
Wychodzą
do mnie z ciemności,
Wypełzają
z mojej głowy
Stworzenia
prawie gotowe,
Rodzą
się nagie jak dzieci...
Tulę
je do snu,
Uspokajam
i kołyszę
Niezapisani
Zapadamy
się w ciszę.
13.11.2006.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz