SPACER
Wyszłam na spotkanie stalowym latawcom.
Czy mnie widziano z góry?
Czy byłam choć plamką na mapce?
Czy nikt o mnie nie wie...
Obojętne - zniknęły w obłoku.
Ja - wciąż idę przed siebie.
Z perspektywy robaka podziwiam błękity
i pozdrawiam uśmiechem mijaną chwilę.
Może Ktoś w niebie też mnie po-minął...
Z tronu nie patrzy na niziny.
A ja pełznę przed siebie
zapatrzona w ptaki.
30.09.2015
Piszę od zawsze... Dla siebie - tak kiedyś myślałam. Ale pisanie tylko dzięki czytaniu może żyć. Niech więc się stanie i żyje...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
środa, 30 września 2015
sobota, 19 września 2015
Impresja
Codziennie przechodzimy obok miliona drobnych spraw z pozoru bez znaczenia. Wiem, że większość z nich ma sens i cel. Nie bez powodu wybraliśmy sobie taką ścieżkę, która wiodła obok nich. Albo odwracając sytuację - nie bez powodu stanęły bądź zostały właśnie tam umieszczone. Jeśli czegoś nie zauważamy, to los wyśle nas w to samo miejsce, żeby wreszcie doznać olśnienia...
Dziś kolejny raz przeszłam obok drzewa złamanego w czasie ostatniej wichury. To trzy potężne wierzby. Jedna z nich ma strzaskany w połowie pień. Mimo to nadal stoi wyprostowana, bo wspiera się na sąsiednim drzewie. Wplątana w jego gałęzie, mocno trzyma się innej korony tylko delikatnie dotykając pnia. Choć wiatry wieją coraz częściej, ona nadal stoi prosto i gdyby nie mdłe skrzypienie w miejscu złamania, nawet nie zwróciłabym uwagi na tragedię. Byłam święcie przekonana, że do następnego razu wiatr dokończy dzieła, ale nie. Wierzba stoi i nie usycha. Widocznie pień nadal żyje i przewodzi soki w górę korony. Stoi wsparta o sąsiada. Oplata go coraz ściślej, coraz mocniej przylega pniem, a podpora dźwiga podwójny ciężar. Kto wie, może przy następnej burzy wiatr położy i osłabioną wierzbę i jej życzliwego sąsiada.
*****
Dziś kolejny raz przeszłam obok drzewa złamanego w czasie ostatniej wichury. To trzy potężne wierzby. Jedna z nich ma strzaskany w połowie pień. Mimo to nadal stoi wyprostowana, bo wspiera się na sąsiednim drzewie. Wplątana w jego gałęzie, mocno trzyma się innej korony tylko delikatnie dotykając pnia. Choć wiatry wieją coraz częściej, ona nadal stoi prosto i gdyby nie mdłe skrzypienie w miejscu złamania, nawet nie zwróciłabym uwagi na tragedię. Byłam święcie przekonana, że do następnego razu wiatr dokończy dzieła, ale nie. Wierzba stoi i nie usycha. Widocznie pień nadal żyje i przewodzi soki w górę korony. Stoi wsparta o sąsiada. Oplata go coraz ściślej, coraz mocniej przylega pniem, a podpora dźwiga podwójny ciężar. Kto wie, może przy następnej burzy wiatr położy i osłabioną wierzbę i jej życzliwego sąsiada.
*****
Z
jednej kropli deszczu muskającej liść –
Budzi
się nawałnica.
Niebo
coraz spieszniej, mocniej całuje Ziemi lica.
Najpierw
z wolna, delikatnie –
Potem
mocno, szybko, namiętnie.
Niebo
dłońmi wody ciało Ziemi opływa,
Pieści
wzgórza jej piersi, płaski brzuch niziny
I
po wilgotnych od potu lasach spływa
Wypełniając
sobą doliny.
Wśród
huku gromów, w łopocie deszczu
Co
prześlizguje się strumieniem
Między
gór miękkim ramieniem.
Nagle
rozbija się Niebo na pół
O
aksamitność ziemskich pól,
By
ugasić Ziemi pragnienie życia,
By
dać jej siebie do wypicia...
Ucichła
z nagła nawałnica.
Teraz
leży cicha Ziemia, syta,
Z
ufnością spoglądając w oczy Nieba piwne,
Czekając,
aż owoce wyda, obrzmiała niczym kłos żyta,
Upojona,
uspokojona dziwnie.
2009
Śmierć przychodzi
rano…
Zakrada
się na palcach,
Lekko
stuka w nos,
A
gdy zbudzi,
Śmieje
się szyderczo:
Taki ludzki los…
Przyjaciel
strach
zawiązał
mi ciemności chustą oczy,
By
świadomość zła
nie
mogła mnie zaskoczyć,
lecz
szept cichy
sączy
się w uszy
i
już wiem, że wczoraj
ubyła
spośród nas jedna dusza…
11.2007.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


