sobota, 19 września 2015

Impresja

Codziennie przechodzimy obok miliona drobnych spraw z pozoru bez znaczenia. Wiem, że większość z nich ma sens i cel. Nie bez powodu wybraliśmy sobie taką ścieżkę, która wiodła obok nich. Albo odwracając sytuację - nie bez powodu stanęły bądź zostały właśnie tam umieszczone. Jeśli czegoś nie zauważamy, to los wyśle nas w to samo miejsce, żeby wreszcie doznać olśnienia...
Dziś kolejny raz przeszłam obok drzewa złamanego w czasie ostatniej wichury. To trzy potężne wierzby. Jedna z nich ma strzaskany w połowie pień. Mimo to nadal stoi wyprostowana, bo wspiera się na sąsiednim drzewie. Wplątana w jego gałęzie, mocno trzyma się innej korony tylko delikatnie dotykając pnia. Choć wiatry wieją coraz częściej, ona nadal stoi prosto i gdyby nie mdłe skrzypienie w miejscu złamania, nawet nie zwróciłabym uwagi na tragedię. Byłam święcie przekonana, że do następnego razu wiatr dokończy dzieła, ale nie. Wierzba stoi i nie usycha. Widocznie pień nadal żyje i przewodzi soki w górę korony. Stoi  wsparta o sąsiada. Oplata go coraz ściślej, coraz mocniej przylega pniem, a podpora dźwiga podwójny ciężar. Kto wie, może przy następnej burzy wiatr położy i osłabioną wierzbę i jej życzliwego sąsiada.



 *****


Z jednej kropli deszczu muskającej liść –
Budzi się nawałnica.
Niebo coraz spieszniej, mocniej całuje Ziemi lica.
Najpierw z wolna, delikatnie –
Potem mocno, szybko, namiętnie.
Niebo dłońmi wody ciało Ziemi opływa,
Pieści wzgórza jej piersi, płaski brzuch niziny
I po wilgotnych od potu lasach spływa
Wypełniając sobą doliny.
Wśród huku gromów, w łopocie deszczu
Co prześlizguje się strumieniem
Między gór miękkim ramieniem.
Nagle rozbija się Niebo na pół
O aksamitność ziemskich pól,
By ugasić Ziemi pragnienie życia,
By dać jej siebie do wypicia...
Ucichła z nagła nawałnica.
Teraz leży cicha Ziemia, syta,
Z ufnością spoglądając w oczy Nieba piwne,
Czekając, aż owoce wyda, obrzmiała niczym kłos żyta,
Upojona, uspokojona dziwnie.
2009




Śmierć przychodzi rano…
Zakrada się na palcach,
Lekko stuka w nos,
A gdy zbudzi,
Śmieje się szyderczo:
Taki ludzki los…

Przyjaciel strach
zawiązał mi ciemności chustą oczy,
By świadomość zła
nie mogła mnie zaskoczyć,

lecz szept cichy
sączy się w uszy
i już wiem, że wczoraj
ubyła spośród nas jedna dusza…
 11.2007.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz