Dziś kolejny raz przeszłam obok drzewa złamanego w czasie ostatniej wichury. To trzy potężne wierzby. Jedna z nich ma strzaskany w połowie pień. Mimo to nadal stoi wyprostowana, bo wspiera się na sąsiednim drzewie. Wplątana w jego gałęzie, mocno trzyma się innej korony tylko delikatnie dotykając pnia. Choć wiatry wieją coraz częściej, ona nadal stoi prosto i gdyby nie mdłe skrzypienie w miejscu złamania, nawet nie zwróciłabym uwagi na tragedię. Byłam święcie przekonana, że do następnego razu wiatr dokończy dzieła, ale nie. Wierzba stoi i nie usycha. Widocznie pień nadal żyje i przewodzi soki w górę korony. Stoi wsparta o sąsiada. Oplata go coraz ściślej, coraz mocniej przylega pniem, a podpora dźwiga podwójny ciężar. Kto wie, może przy następnej burzy wiatr położy i osłabioną wierzbę i jej życzliwego sąsiada.
*****
Z
jednej kropli deszczu muskającej liść –
Budzi
się nawałnica.
Niebo
coraz spieszniej, mocniej całuje Ziemi lica.
Najpierw
z wolna, delikatnie –
Potem
mocno, szybko, namiętnie.
Niebo
dłońmi wody ciało Ziemi opływa,
Pieści
wzgórza jej piersi, płaski brzuch niziny
I
po wilgotnych od potu lasach spływa
Wypełniając
sobą doliny.
Wśród
huku gromów, w łopocie deszczu
Co
prześlizguje się strumieniem
Między
gór miękkim ramieniem.
Nagle
rozbija się Niebo na pół
O
aksamitność ziemskich pól,
By
ugasić Ziemi pragnienie życia,
By
dać jej siebie do wypicia...
Ucichła
z nagła nawałnica.
Teraz
leży cicha Ziemia, syta,
Z
ufnością spoglądając w oczy Nieba piwne,
Czekając,
aż owoce wyda, obrzmiała niczym kłos żyta,
Upojona,
uspokojona dziwnie.
2009
Śmierć przychodzi
rano…
Zakrada
się na palcach,
Lekko
stuka w nos,
A
gdy zbudzi,
Śmieje
się szyderczo:
Taki ludzki los…
Przyjaciel
strach
zawiązał
mi ciemności chustą oczy,
By
świadomość zła
nie
mogła mnie zaskoczyć,
lecz
szept cichy
sączy
się w uszy
i
już wiem, że wczoraj
ubyła
spośród nas jedna dusza…
11.2007.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz