Moja jest niezawodna niczym twardy dysk komputera. Pamiętam niemal od początku swego życia. Z uporem maniaka wdrukowałam sobie wszelkiego rodzaju traumy. Wyłażą ze mnie w najmniej oczekiwanych momentach, choć wcale nie chronią przed niczym. Pamiętam dużo, czasem takie rzeczy, które uwierają i przeszkadzają niczym ziarno piasku w bucie Pana Cogito. Jest taki świetny tekst Zbigniewa Herberta o tym, czy warto rzeczywiście zawsze z uporem maniaka znosić wszelkie niedogodności dla idei.
Czasem też zastanawiam się, po co mi pamiętać? W wielu wypadkach znacznie bezpieczniej dla własnego zdrowia psychicznego byłoby nie pamiętać niektórych zdarzeń. Teoretycznie człowiek uczy się na błędach.Ale w praktyce wszyscy wiemy, że notoryczne ładowanie się w bardzo podobne sytuacje życiowe to specjalność gatunku ludzkiego. Bo jak inaczej wytłumaczyć wojny i tym podobne konflikty na skalę globalną? Jak wyjaśnić obecność alkoholików, którzy wciąż wracają w to samo ponure miejsce swojego życia? Jak wytłumaczyć kobiecie, która zmienia po raz 10 konkubenta, że musi zacząć zmieniać siebie,a potem przyjdzie czas na inne zmiany. Tak już mamy, my, ludzie.
Dawno temu siedziałam na kanapie, gapiąc się w bzdurny serial. Nadawanie przerwał komunikat o wybuchu w WTC. A dziś? Czy to nas czegoś nauczyło? Chętnie przyjmujemy uchodźców z Syrii, choć tylko po to, by ich wykorzystać do najgorszych i najsłabiej płatnych prac. CZytałam dziś apel Angeliny Joli. Pisała go z kobietą, która musiała opuścić swój kraj. Uderzyła mnie w nim mądra prośba o naprawienie sytuacji, zażegnanie konfliktów, słowem o to, by ludzie nie musieli ze strachu uciekać. Cały świat patrzy, jak ludzie giną, jak głodują i nikt nic nie robi. Udajemy, że na Ukrainie nie ma wojny. Chcemy myśleć, że jesteśmy dobrzy, bo wysyłamy konwoje humanitarne tam, gdzie potrzeba, bo przyjmujemy z otwartymi ramionami uchodźców. Ja wiem jednak, i wierzę, że nie jestem sama z tą wiedzą, że nic się nie zmieni, póki nie przestaniemy wykorzystywać wojen, by ukryć pazerność i żądzę posiadania. Bo czy warto pragnąć więcej i więcej? Skoro jedyne, co mamy, to kawałek ziemi pod stopami.
Na pamiątkę tamtych wydarzeń...
11.09.2001.
„Z
prochu powstałeś i w proch się obrócisz”
-
tak napisano – do Ziemi Matki powrócisz.
Ale
nikt nie powiedział,
Że
gdy z góry lecieć będziemy jak żywe pochodnie,
Płonące
anioły zemsty, bólu i niemocy,
To
spadniemy razem – dobrzy, źli – wszyscy razem bez sensu.
Ze
szczytów pychy, z wyżyn luksusu,
Starci
na proch, atomy wszechświata,
Bez
żalu, że Ten, co nas zgniata
Stworzył
i nas, i te żarna piekielne,
Co
kręcą się w śmiertelnym tempie,
Z
których i my, i ludzie z mieczem płonącym
Wyszliśmy
niczego nieświadomi.
Sobie i Wam życzę, by nie dotknęły nas nigdy skutki ludzkiej chciwości i bezsensownej nienawiści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz