niedziela, 28 lutego 2016

Koincydencja i wypadek przy pracy

Nie przestanie mnie zadziwiać, że kiedy człowiek czegoś pragnie, cały wszechświat wydaje się mu w tym pomagać. Ja zachciałam pisać i mam - pisania po kokardki czasem :-) Tak już mają rzecznicy prasowi :-) 
Ale ostatnio dostałam aż 3 zadania bojowe w moim stylu, czyli tekst do broszury o mnie i mojej miejscowości, słowa piosenki oraz teksty do rozważań Drogi Krzyżowej. Nie mogłam się powstrzymać i napisał mi się wiersz przy okazji. 
Nad Drogą Krzyżową rozmyślam wciąż i bardzo chcę dziś to zrobić, bo czas goni. Ale nie jest to proste, by było mądrze, nie za długo, adekwatnie, refleksyjnie, precyzyjnie, gramatycznie... Poprzeczka wisi bardzo wysoko, a ja nie lubię skakać. Nie przepadam za terminami, ale wiem, że to najlepszy sposób na mnie. Im mniej czasu, tym więcej zrobię i szybciej :-) Póki co załączam przypadkowy wiersz - taki wypadek przy pracy, a rozważania jak skończę, co może być trudne, bo jeszczem nie zaczęła :-)


NAUKA
Naucz mnie trzymać się mocno korzeniami
tej ziemi, co z niej wyrosłam.

Naucz mnie, że siła z pewności idzie,
że masz oparcie w rodzinnej glebie.

Naucz mnie, że z wiatrami
wygram tylko z pokornym czołem
że ugiąć się czasem trzeba
by nie złamała wichura,
lecz wrócić do pionu - to pamiętać trzeba
i matki ziemi się trzymać, jak korzeniami trzymają ją drzewa.

Naucz spokoju, bym wiedziała,
że gdziekolwiek iść muszę, to wciąż wracam uczepiona Ciebie
bezradna jak dziecię.

Naucz dziękować każdym oddechem,
za ten kawałek ziemi, co go mam pod stopą. 

A kiedy głowę pod toporem drwala wieczności się kładzie
Naucz pamiętać, że byłam tu na chwilę
za Twoim rozkazem.


28.02.2016

czwartek, 14 stycznia 2016

Bez komentarza

To tylko wiersz. I aż wiersz. Ten rok zaczął się tragicznie dla mnie...  Życie może zaskoczyć. Zawsze to wiedziałam, ale na to, co się stało, nie mogłam się przygotować... W żaden sposób. Choć kiedyś to przewidziałam. Ale to nie zmieniło przyszłości :-( Niestety.


PRÓŻNA
Ronić można łzy
lub dziecko
ciało może płakać krwawymi łzami...
może stać się grobem,
urną...
Chce zatrzymać w sobie 
5 komórek szczęścia,
lecz nie może wbrew naturze...
życie czepia się ciała
rozpaczliwie
ale na próżno. 
Próżna
znaczy pusta
bez zawartości
bez miłości...
bez litości...

9.01.2016

piątek, 27 listopada 2015

Wiersz odnaleziony...

Przerzucając papiery w szafce, znalazłam taki oto fragment:

BUTY
Tyle pięknych butów w życiu miałam,
tyle dróg w nich przemierzałam,
tyle kontynentów w szpilkach, botkach i kozaczkach
i jeszcze nie jedna droga mnie czeka...

Na kupie butów leżą buty małe i duże
nikt ich już nie włoży i dalej nie ruszy.
Patrzą na mnie oczodołami po stopie,
bo to buty ostatnie, buty w Stutthofie.

sierpień 2005


Doskonale pamiętam tamtą wycieczkę do Sztutowa. I dziś, choć pozornie bez związku chcę powiedzieć tylko: Uważajmy... na samych siebie, by nie powtórzyć tego, co ciągle się powtarza, nawet pewnie w tym momencie, kiedy to piszę, nawet kiedy ktoś czyta... Nie powtarzajmy nienawiści, zawiści, złości, zemsty, strachu i śmierci bez sensu, bez żadnej sprawy, bez potrzeby...
Nie powtarzajmy.

niedziela, 18 października 2015

Bezsenność

Zdarza się Wam czasem nie móc zasnąć? Nie od zmęczenia, nie od wyspania, ale z myślenia... Ten rodzaj bezsenności jest zabójczy. Jakby mózg wyłączył wszystkie filtry i teraz każda myśl dnia, każdy scenariusz, każda możliwość - wszystko może się spełnić przynajmniej w głowie. Otwieram swoje małe "drzwiczki do piwniczki" i spycham niechciane myśli. Ale tej nocy jest ich zbyt wiele. Nie daję rady... Wyłażą z każdego miejsca w czasie, z każdej chwili mojego życia. Osaczają mnie i wyciskają sen z oczu. Nie da się uciec z własnej głowy. Nie ma dokąd. Nie ma wyjścia, nie ma żadnej drogi ucieczki, żadnej dziury, do której można by się schować - trzeba się poddać... chociaż już wiem, że nie zasnę... Nie dziś.



BEZSENNOŚĆ
Bezsens
gubi się w tumanie inteligencja
myśli
zagalopowane giną zapomniane
w zapłakane oczy nieba
patrzę
przed siebie na oślep
uciekam
od siebie za blisko
nie daję rady zapomnieć
mocuję się
z chaosem walka nierówna
nie wygram
niczego nie zmienię
przegram
we łzach niepotrzebnych utonę.
18.10.2015

niedziela, 4 października 2015

Kolejna kartka z pamiętnika



Są czasem takie momenty w życiu człowieka, że w którą by nie poszedł stronę, czeka go cios, jakiś definitywnie bolesny koniec. Potem długo jest się odrętwiałym. Ale każdy koniec oznacza początek czegoś nowego. Jeden dzień ustępuje miejsca kolejnemu. Kto wie - może po to, by następca mógł przynieść coś lepszego niż poprzednik... Podziwiam tych, co nie drętwieją, ale z ochotą ruszają w nowy dzień. Ja jestem jak ślimak - cofam się w głąb siebie, na jakiś czas zasklepiam się w przeszłości. Potem ostrożnie wystawiam rękę, ale ciężko mi, z wiekiem coraz ciężej, zaglądać w przyszłość. Najbezpieczniej czuję się w teraźniejszości. Tu jest... jak jest. Ta chwila, która jest, trzyma mnie przy życiu. Pozornie bez związku dodaję wiersz...

MIŁOŚĆ

Siedzę przy jej łóżku.
Umiera.
Trzymam ją za rękę.
Wmawiam sobie, że będzie dobrze,
że to nieuniknione,
że prędzej czy później każdy...
że nic nie ma się na zawsze.
Uspokajam ją.
Wiem,  
wyobrażała sobie Bóg wie co...
Może nawet jakieś wspólne życie.
Usypiam ją.
I podaję zastrzyk śmiertelny.
Wiem, on ją otruł wcześniej,
 a ja tylko skracam męczarnie.
4.10.2015

środa, 30 września 2015

Tylko wiersz...

SPACER
Wyszłam na spotkanie stalowym latawcom.
Czy mnie widziano z góry?
Czy byłam choć plamką na mapce?
Czy nikt o mnie nie wie...
Obojętne - zniknęły w obłoku.
Ja - wciąż idę przed siebie.
Z perspektywy robaka podziwiam błękity
i pozdrawiam uśmiechem mijaną chwilę.
Może Ktoś w niebie też mnie po-minął...
Z tronu nie patrzy na niziny.
A ja pełznę przed siebie
zapatrzona w ptaki.

30.09.2015

sobota, 19 września 2015

Impresja

Codziennie przechodzimy obok miliona drobnych spraw z pozoru bez znaczenia. Wiem, że większość z nich ma sens i cel. Nie bez powodu wybraliśmy sobie taką ścieżkę, która wiodła obok nich. Albo odwracając sytuację - nie bez powodu stanęły bądź zostały właśnie tam umieszczone. Jeśli czegoś nie zauważamy, to los wyśle nas w to samo miejsce, żeby wreszcie doznać olśnienia...
Dziś kolejny raz przeszłam obok drzewa złamanego w czasie ostatniej wichury. To trzy potężne wierzby. Jedna z nich ma strzaskany w połowie pień. Mimo to nadal stoi wyprostowana, bo wspiera się na sąsiednim drzewie. Wplątana w jego gałęzie, mocno trzyma się innej korony tylko delikatnie dotykając pnia. Choć wiatry wieją coraz częściej, ona nadal stoi prosto i gdyby nie mdłe skrzypienie w miejscu złamania, nawet nie zwróciłabym uwagi na tragedię. Byłam święcie przekonana, że do następnego razu wiatr dokończy dzieła, ale nie. Wierzba stoi i nie usycha. Widocznie pień nadal żyje i przewodzi soki w górę korony. Stoi  wsparta o sąsiada. Oplata go coraz ściślej, coraz mocniej przylega pniem, a podpora dźwiga podwójny ciężar. Kto wie, może przy następnej burzy wiatr położy i osłabioną wierzbę i jej życzliwego sąsiada.



 *****


Z jednej kropli deszczu muskającej liść –
Budzi się nawałnica.
Niebo coraz spieszniej, mocniej całuje Ziemi lica.
Najpierw z wolna, delikatnie –
Potem mocno, szybko, namiętnie.
Niebo dłońmi wody ciało Ziemi opływa,
Pieści wzgórza jej piersi, płaski brzuch niziny
I po wilgotnych od potu lasach spływa
Wypełniając sobą doliny.
Wśród huku gromów, w łopocie deszczu
Co prześlizguje się strumieniem
Między gór miękkim ramieniem.
Nagle rozbija się Niebo na pół
O aksamitność ziemskich pól,
By ugasić Ziemi pragnienie życia,
By dać jej siebie do wypicia...
Ucichła z nagła nawałnica.
Teraz leży cicha Ziemia, syta,
Z ufnością spoglądając w oczy Nieba piwne,
Czekając, aż owoce wyda, obrzmiała niczym kłos żyta,
Upojona, uspokojona dziwnie.
2009




Śmierć przychodzi rano…
Zakrada się na palcach,
Lekko stuka w nos,
A gdy zbudzi,
Śmieje się szyderczo:
Taki ludzki los…

Przyjaciel strach
zawiązał mi ciemności chustą oczy,
By świadomość zła
nie mogła mnie zaskoczyć,

lecz szept cichy
sączy się w uszy
i już wiem, że wczoraj
ubyła spośród nas jedna dusza…
 11.2007.